Dowcip
Głuchy
Kiedyś pracowałem jako kelner, obstawiając razem z koleżkami duże bankiety. Znany i ponoć prestiżowy hotel, bananowe towarzystwo, złote klamki itp. Kiedy już byliśmy po części tzw. wstępnej (tj. aperitive, przystaweczka), mój koleżka stanął przy rancie szwedzkiego stołu gdzie były różne pyszności, a w tym, na samym końcu kosz jabłek.
Podchodzi do niego pani i pyta:
- Mite?
Mój koleżka nie trybiąc:
- What?
- No mite?
- What? Excuse me, miss but i don\'t understand question.
- Głuchyś? Czy te jabłka są mite?
- A tak, myte, myte.
Po czym uciekł się wyśmiać na kuchnię.
Za piekielni.pl
Oceń dowcip: dobry średni kiepski
Poprzednie:
|
Najlepsze:
|
Następne:
|
Zgłoś problem z tą stroną »
|