Dowcip
Język
Czołowego polityka pewnej rolniczej partii usilnie namawiano, żeby objął posadę w konsulacie w Ameryce, on się opierał, bo tam małe diety, daleko od rodziny. W końcu powiedział, że nie może pojechać do Chicago, bo nie zna angielskiego. Więc ktoś mu wytłumaczył, że tam wystarczy mówić tylko głośno i wolno, a oni wszystko zrozumieją. Pojechał do Chicago, na lotnisku złapał taksówkę i głośno, wolno mówi:
- Do polskiego konsulatu!
Taksówkarz rzeczywiście zawiózł go do polskiego konsulatu, wisi czerwono - biała flaga, polityk wysiada i oczywiście wolno, głośno mówi:
- Niech zaczeka!
Taksówkarz czeka, tamten wraca po dwudziestu minutach, głośno i wyraźnie mówi:
- Do hotelu Sheraton!
Taksówkarz jedzie do hotelu, facet wysiada po walizki, mówi głośno i powoli:
- Niech zaczeka!
Wraca z walizkami po dwudziestu minutach, wsiada, głośno i wolno mówi:
-Do chińskiej restauracji!
Taksówkarz zawiózł go do chińskiej restauracji, facet wolno i głośno pyta:
- Ile płacę!?
Na co taksówkarz spokojnie odpowiada po polsku:
- Jedenaście pięćdziesiąt!
- A skąd pan jest - pyta zdziwiony facet.
- Z Tarnowa!
- To po co cały czas rozmawiamy po angielsku!?
Oceń dowcip: dobry średni kiepski
Poprzednie:
|
Najlepsze:
|
Następne:
|
Zgłoś problem z tą stroną »
|