Dowcip
Zaatakowany
Przy piwie, grupa już nieco wstawionych facetów opowiada co ich najgorszego w życiu spotkało. Ale opowieści raczej o dreszcze nie przyprawiają. I w końcu jeden mówi:
- Wiecie, wybrałem się kiedyś do rezerwatu Indian Navaho. Nie słuchając rad przewodnika, który ostrzegał, że miejscowi nie lubią jak się wychodzi poza trasę turystyczną, odłączyłem się od grupy i postanowiłem sam pozwiedzać teren. Po godzinnej wędrówce ich ścieżką zobaczyłem kilka szałasów. Gdy bliżej podszedłem przede mną pojawił się Indianin, za mną pojawił się Indianin, i tak ze czterech podeszło jeszcze z obu boków.
- No i co, i co zrobiłeś? - pytają podekscytowani słuchacze
- No nic, nie mogłem się od nich inaczej opędzić i musiałem od każdego kupić po kilimie i potem zapierdalać z nimi przez resztę dnia w rękach. A na koniec się okazało, że w sklepie z pamiątkami, takie kilimy były o połowę tańsze...
Oceń dowcip: dobry średni kiepski
Poprzednie:
|
Najlepsze:
|
Następne:
|
Zgłoś problem z tą stroną »
|