|
|
|
Dowcip
Restauracja żydowska
Niepozorny Żyd w jarmułce na głowie kończy posiłek. Kiwa na kelnera prosząc o rachunek. Kiedy go otrzymuje, rzuca pobieżnie okiem i po chwili oczy wychodzą mu prawie z orbit. Zwraca się zdumiony do kelnera:
- Co mi tu pan przyniósł? Popatrz pan tylko! Zakąska! 200 rubli!!! Przecież tam ledwo co było do jedzenia!!!
- Niech się pan tak nie denerwuje! Taką tu tradycję mamy... Nasi klienci płacą taką małą daninę na rzecz naszego ukochanego Izraela.
- No dobrze. Należy pomagać Izrealowi. Jestem za tym. No ale patrz Pan na to: - Ryba faszerowana - 300 rubli!!! Przecież to się w głowie nie mieści!!!
- Ale przecież już wyjaśniłem Panu! Czy Pan nie chce wspomóc taką - przecież - drobną w końcu sumą Izraela?
- W zasadzie nie mam nic przeciwko. Ale to to przechodzi wszelkie granice! Wino - 350 rubli!!! Nie, to jest nie do przyjęcia. Proszę przyprowadzić kierownika! Natychmiast!
- Proszę się uspokoić... Zaraz poproszę kierownika, jeżeli tak Panu na tym zależy... - Izraelu Siemonowiczu!!! Klient o Was pyta....
Oceń dowcip: dobry średni kiepski
Poprzednie:
|
Najlepsze:
|
Następne:
|
Zgłoś problem z tą stroną »
|
|
|
|
|
|
|