Dowcip
Globalizacja
Opowieść autentyczna:
Był to niedzielny wieczór. Krakowski rynek zapraszał wygłodniałych turystów na porcję strawy w postaci lokalnych specjałów. Grupa turystów zasiadła do konsumpcji przy stoliku pod chmurką. Podczas spożywania niezwykłej jakości dań do owej grupki podszedł pewien Pan, którego opis wypadałoby zacząć od jego porażającej zmysły woni (aczkolwiek przy jedzeniu nie wypada o tym wspominać):
- Pszszepraszszam, ale czy mogliby Państwo dać mi złotówkę na piwo?
Turyści nie byli skorzy do poratowania potrzebującego (zapewne część z czytelników uzna to za naturalną cechę warszawiaka), w związku z tym jeden ze zwiedzających postanowił odpowiedzieć:
- We don’t speak Polish...
Wydawać mogło się, iż będzie to skuteczna metoda, aby móc pozbyć się kłopotliwego towarzysza, jednak okazało się, iż globalizacja obejmuje swym zasięgiem najbardziej niespodziewane obszary życia społecznego...
- Can you give me One zloty on a beer - odpowiedział autochton...
Znalezione na www.joemonster.org
Oceń dowcip: dobry średni kiepski
Poprzednie:
|
Najlepsze:
|
Następne:
|
Zgłoś problem z tą stroną »
|