Egipt. Basen hotelowy. Wakacje 2005. Obok mnie pod sąsiednim parasolem 2 facetów w koszulach z długim rękawem, okulary, czapki bejsbolówki. Obok nich, na słońcu 2 niezłe laski opalają się na leżakach. Nagle dzwoni telefon jednego z faciów. Słyszę fragmenty rozmowy:
- Jak to gdzie jestem? Razem ze Stefanem na Mazurach, fundamenty kopiemy.
Ta strona używa COOKIES. Korzystając z niej wyrażasz zgodę na wykorzystywanie cookies zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki i akceptujesz regulamin strony. Szczegóły w regulaminie. OK, zamknij